Jakub Frankiewicz

Nowoczesna Edukacja

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Jakub Frankiewicz - Nowoczesna Edukacja

Internetowe poruszenie

Napisz e-mail Drukuj PDF


Zobacz doniesienia medialne na temat protestów Inernautów przeciwko nowym projektom aktów prawnych ingerującym w funkcjonowanie sieci:


( 0 Votes )

Cyberataki i cyberobrona - gdy hakerzy atakowali państwa, banki...

Napisz e-mail Drukuj PDF

Ostatnie ataki na strony rządowe w Europie to tylko epizod w działaniach hakerów. Już w ostatnich latach wielokrotnie pokazywali co potrafią zrobić. Najsłynniejszy cyberatak nastąpił wkwietniu 2008 r. w Estonii.

Hakerzy zablokowali serwery i strony internetowe kancelarii prezydenta, rządu, MSZ i kilku innych resortów oraz licznych banków. Do ataku doszło po przeniesieniu z centrum Tallina na cmentarz wojskowy pomnika ku czci żołnierzy Armii Czerwonej. Przedstawiciele władz Estonii, w tym premier Andrus Ansip i szef dyplomacji Urmas Paet, twierdzili, że hakerzy prowadzili ataki z serwerów w Rosji, również w instytucjach państwowych.

  • W maju 2008 r. doszło do kontrataku na dwie rosyjskie strony internetowe, na których publikowano wypowiedzi krytykujące władze Estonii za przeniesienie pomnika czerwonoarmistów. Na tych stronach pojawił się napis: Estonia forever", umieszczony na tle estońskiego sztandaru.
  • W sierpniu 2008 r. w czasie wojny Rosji z Gruzją ataki hakerów sparaliżowały strony internetowe wielu instytucji w Gruzji.
  • Na przełomie grudnia 2009 i stycznia 2010 r. hakerzy atakowali sieci 34 wielkich firm internetowych w USA, w tym Google'a. Włamali się m.in. na konta e-mailowe działaczy praw człowieka z Chin, USA i Europy. Google zapowiedział, że nie będzie się dłużej zgadzał na cenzurowanie swojej wyszukiwarki w Chinach. Koncern poparła szefowa dyplomacji USA Hillary Clinton.
  • W 2010 r. hakerzy zablokowali stronę Instytutu Noblowskiego w Norwegii, gdy pokojową Nagrodę Nobla otrzymał chiński dysydent Lu Xiaobo.
  • W listopadzie 2010 r. rząd Wlk. Brytanii przeznaczył 1 mld dol. na stworzenie centrum obrony cybernetycznej. Szef brytyjskiej agencji wywiadu informatycznego GCHQ mówił wtedy, że co miesiąc hakerzy podejmują 1000 prób włamania do rządowych systemów informatycznych. Według parlamentu brytyjskiego najczęściej ataki idą z Chin i Rosji.
  • Pod koniec 2010 r. także Niemcy zapowiedziały stworzenie centrum obrony cybernetycznej. Ministerstwo spraw wewnętrznych Niemiec informowało wtedy, że przez trzy kwartały 2010 r. zarejestrowano 1600 ataków hakerów - głównie z Chin - na rządowe serwery, przez cały poprzedni rok było 900 takich ataków.
  • W listopadzie 2011 r. norweska agencja bezpieczeństwa NSM ujawniała, że w ciągu roku dziesięć wielkich norweskich firm paliwowych, energetycznych i zbrojeniowych padło ofiarą wyrafinowanego ataku cybernetycznych szpiegów, którzy wykradli z tych firm tajne dane.

Po ataku hakerów na Estonię w 2008 r. w tym kraju otwarto centrum kompetencyjne NATO ds. obrony cybernetycznej. Założycielami były Estonia, Litwa, Łotwa oraz Hiszpania, Niemcy, Słowacja i Włochy. W listopadzie 2011 r. do udziału w pracach centrum w Estonii dołączyły Polska i USA (wcześniej Stany Zjednoczone miały status obserwatora).

Źródło: wyborcza.biz

( 0 Votes )

MF zapowiada zmiany: będą szukać dochodów Polaków

Napisz e-mail Drukuj PDF

Resort finansów chce wprowadzić do międzynarodowych umów podatkowych klauzulę, która pozwoli na uzyskiwanie informacji o dochodach Polaków za granicą oraz o zagranicznych rachunkach bankowych. Zmiany dotyczyłyby też umów z rajami podatkowymi.

Ministerstwo Finansów podjęło już działania, by renegocjować umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania z: Norwegią, Koreą Płd., Stanami Zjednoczonymi, Holandią, Kanadą, Islandią, Belgią - poinformował wiceminister finansów Maciej Grabowski w odpowiedzi na interpelację posła (PiS) Łukasza Zbonikowskiego (nr 680). Wiceminister wyjaśnił, że celem renegocjowania umów jest m.in. wprowadzenie do tych umów pełnej klauzuli wymiany informacji podatkowej. Taka klauzula została już wprowadzona np. do wynegocjowanego niedawno protokołu, czyli aneksu do polsko-cypryjskiej umowy o unikaniu podwójnego.

Klauzula, oparta na art. 26 Modelowej Konwencji OECD w sprawie podatku od dochodu i majątku, jest efektywnym narzędziem uzyskiwania informacji o dochodach polskich rezydentów uzyskanych za granicą oraz o kwotach przechowywanych na rachunkach bankowych. Resort planuje, że docelowo pełna klauzula wymiany informacji podatkowej znajdzie się we wszystkich umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Ministerstwo Finansów prowadzi również prace zmierzające do zawarcia umów o wymianie informacji podatkowych z krajami, które stosują szkodliwe praktyki podatkowe i oferują podatnikom pełną tajemnicę bankową - poinformował Grabowski. Umowy o wymianie informacji podatkowych zostaną w najbliższym czasie zawarte z takimi krajami jak: Monako, Gibraltar, Kajmany, San Marino, Andora, Wyspy Dziewicze, Bermudy, Liberia, Turks & Caicos Islands, Montserrat, Anquila, Dominika, Grenada, Belize.

27 listopada 2011 r. weszła już w życie umowa z wyspą Man, 2 grudnia 2011 r. została podpisana umowa z Jersey, a 6 grudnia 2011 r. z Guernsey.

Źródło: onet.pl



( 0 Votes )

Torowany umysł

Napisz e-mail Drukuj PDF

"Torowanie" to jedna z najprostszych i zarazem najskuteczniejszych technik manipulacji. Wystarczy kilka słów, żebyśmy zaczęli zachowywać się inaczej. Uśmiechnięta buźka na rachunku podnosi wysokość napiwku. Słowa kojarzone ze starością powodują, że wolniej chodzimy. A gdy pomyślimy o kimś, kto myśli... poprawiają się wyniki naszych testów.

Nicolas Gueguen z Uniwersytetu Południowej Bretanii to jeden z najlepszych w naukowym świecie specjalistów od.. napiwków. Francuz dostrzegł potencjał jaki dla psychologa może mieć badanie kontaktów kelnera z klientem i dzięki temu odkrył kilka prostych technik, które tym pierwszym pozwalają manipulować tymi drugimi. A dokładniej pozwalają wpływać na wysokość nagrody, którą zadowoleni konsumenci pozostawią dbającej o nich obsłudze.

Okazało się na przykład, że gdy Gueguen poprosił kelnerów, by na połowie wręczanych rachunków dorysowywali uśmiechniętą twarz, klienci, którzy ją otrzymywali, natychmiast chętniej sięgali do kieszeni. Podobnie działo się także, gdy na rozliczeniach pojawiał się dowcip, który miał rozbawić klientów. Inne prowadzone w restauracjach badania pozwoliły odkryć jeszcze szereg tego rodzaju drobnych zachowań, które pozwalały personelowi restauracji zarobić więcej.

Oszczędność poznawcza

Dlaczego tak się działo? Ponieważ nasz mózg jest zaprogramowany do poznawczej oszczędności. By poradzić sobie z podejmowaniem setek decyzji, przed którymi stajemy każdego dnia, musimy ograniczać liczbę tych, nad którymi się zastanawiamy. Pozostałe podejmujemy nieświadomie, odpowiadając na bodźce, na które nawet nie zwracamy uwagi. Ale to, że często nie wiemy, dlaczego robimy akurat tak, a nie inaczej, nie oznacza, że dokonanych wyborów nie da się wyjaśnić. Nie oznacza także, że nie da się nimi kierować.

Jedną z technik takiej nie rzucającej się w oczy manipulacji jest "torowanie" (ang. priming), które wykorzystuje jeden z mechanizmów mających umożliwić nam podjęcie właściwej decyzji bez nadmiernego przeciążania mózgu. W tym wypadku chodzi o to, że gdy po kolei trafiamy na bodźce, które coś ze sobą wiąże, to do interpretacji kolejnych, zamiast używać całego aparatu poznawczego, którym dysponujemy, ograniczamy się do tej jego części, która chwilę wcześniej była aktywna. Dzięki temu ekonomiczniej wykorzystujemy neurony i na ogół trafnie oceniamy otoczenie, ale też możemy być łatwym celem dla tych, którzy chcą to lenistwo naszego mózgu wykorzystać.



( 0 Votes )
Więcej…

Walka z piractwem może doprowadzić do cenzurowania sieci

Napisz e-mail Drukuj PDF

Organizacje pozarządowe alarmują. Przyjęcie porozumienia ACTA to monitoring danych w sieci.

Międzynarodowe porozumienie ds. walki z podrabianiem towarów i piractwem (Anti-Counterfeiting Trade Agreement), na którego podpisanie zgodziła się właśnie Rada Unii Europejskiej, sformułowane jest w sposób na tyle ogólny, że jego lektura na pierwszy rzut oka nie budzi niepokoju.

'Skutki mogą jednak być daleko idące, łącznie z cenzurą internetu - ostrzega Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon. - Zastrzeżenia budzą chociażby regulacje dotyczące zabezpieczania informacji o naruszeniach własności intelektualnej. Można je czytać w ten sposób, że dostawcy internetowi poza kontrolą sądu będą zmuszeni ujawniać dane użytkowników, a także informacje o pobieranych przez nich treściach. Może to prowadzić do monitorowania danych przesyłanych w sieci - uściśla.

Zagrożeń nie ma?
Obawy wobec porozumienia mają również polskie firmy z branży internetowej. Zwracają uwagę, że ACTA nie wyłącza monitorowania danych ani odpowiedzialności dostawców za treści umieszczane w sieci.

"Gdyby wprowadzić odpowiedzialność po stronie przedsiębiorców internetowych za treści umieszczane przez użytkowników oraz obowiązek ich monitorowania, to nie tylko doprowadziłoby to do cenzury w internecie, ale przede wszystkim sens biznesowych platform internetowych przestałby istnieć"- napisała w memorandum na temat porozumienia Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji.

Polski rząd nie dostrzega tych zagrożeń. - ACTA nie wprowadza obowiązku monitorowania transmisji danych przez dostawców usług internetowych, nie stanowi więc żadnego zagrożenia dla konsumentów, internautów ani przedsiębiorców korzystających z własności intelektualnej. Polskie prawo już obecnie przewiduje wyższy poziom ochrony praw własności intelektualnej niż przyjęty w tej umowie. Nie są też planowane żadne zmiany w prawie Unii Europejskiej bezpośrednio wynikające z ACTA - odpowiedziało na nasze pytania Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Organizacje pozarządowe twierdzą, że na przygotowanie ACTA wpływ miała branża rozrywkowa, która traci z powodu rozpowszechniania filmów i muzyki w sieci. Przede wszystkim chodzi o koncerny amerykańskie. Co ciekawe, chociaż USA podpisały już porozumienie, nie do końca jasne jest, czy uznają je za wiążące ? jego przyjęcie nastąpiło bowiem bez zgody Senatu.

Dane zaczernione
Obawy na temat porozumienia potęguje sposób jego przygotowania. Przez bardzo długi czas jego treść pozostawała całkowicie tajna, a osoby starające się o dostęp do niej otrzymywały kartki z zaczernionymi informacjami. - Traktat powstawał po kryjomu. Zupełnie bez udziału obywateli mieszkających na terytorium negocjujących ze sobą państw. Powiedziałbym nawet: ponad głowami obywateli. To -  jak uważam -  pogwałcenie zasad demokracji - komentuje Piotr Waglowski, prawnik, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet.

Porozumienie ma w najbliższym czasie zostać podpisane przez przedstawicieli rządów państw UE. Nie oznacza to jednak jego automatycznego przyjęcia. Może je jeszcze zablokować Parlament UE, który wcześniej wydał już trzy negatywne rezolucje w jego sprawie.

Źródło: gazetaprawna.pl

( 1 Vote )

Studenci są zmartwieni: e-learning w Polsce to wciąż bardzo odległa perspektywa

Napisz e-mail Drukuj PDF

Aż 73 proc. studentów ocenia, że polskie uczelnie są nieprzygotowane do kształcenia na odległość, czyli e-learningu. Takie są wyniki badań Instytutu Homo Homini przeprowadzonych na zlecenie Polish Open University.

Czego oczekują żacy od tej formy kształcenia? 78 proc. ankietowanych uznało, że wykładowcy powinni wykorzystywać interaktywne narzędzia po to, by skupić uwagę studentów przez cały czas trwania zajęć. Ponadto ten model nauczania powinien zapewniać stały kontakt z wykładowcą i dostęp do nieograniczonej liczby konsultacji po zajęciach. Sześciu na dziesięciu zapytanych studentów uważa, że studia online powinny być równoważne ze studiami w trybie stacjonarnym, a zatem zakres przerabianego materiału musi być identyczny, podobnie jak wymagania co do zaliczeń i egzaminów.

Zmienione w listopadzie ubiegłego roku rozporządzenie ministra nauki i szkolnictwa wyższego dotyczące kształcenia na odległość stanowi, że tylko 60 proc. godzin dydaktycznych może być realizowanych niestacjonarnie. Ponadto zgodnie z obowiązującym prawem ćwiczenia i zajęcia laboratoryjne czy warsztatowe muszą się odbywać w warunkach rzeczywistych. W siedzibie uczelni muszą być też organizowane egzaminy i zaliczenia.

- Internet nie jest już tylko elementem wspierającym proces kształcenia. Stał się narzędziem, które coraz częściej jest nadrzędne w organizowaniu tego procesu - mówi Dominika Kita, przewodniczący Parlamentu Studentów RP. Dodaje, że zaletami e-learningu są oszczędność czasu i pieniędzy oraz łatwy dostęp do nauki.

Potwierdza to przykład Stanów Zjednoczonych, gdzie ten kanał edukacji jest zdecydowanie bardziej rozwinięty. Według raportu firmy Pearson Education "Online education in United States" w 2010 r. ponad 6 mln amerykańskich studentów choć raz skorzystało z zajęć w trybie e-learning.

-Kształcenie online daje możliwość studiowania z dowolnego miejsca na świecie. Wielu młodych ludzi ceni sobie niezależność i mobilność, a dzięki e-learningowi nie muszą rezygnować z podróżowania po świecie czy stałej pracy np. za granicą ? mówi Aleksandra Bobkowska, kierownik działu komunikacji w Polish Open University.

Do wyników, jakimi mogą się pochwalić amerykańskie uczelnie, Polsce wciąż daleko. Tylko kilkanaście z ponad 400 polskich szkół wyższych oferuje bowiem studia przez internet. Brakuje też wiarygodnych raportów mówiących o jakości tej formy kształcenia.

Źródło: gazetaprawna.pl



( 0 Votes )

Są szanse na niższy VAT od e-booków

Napisz e-mail Drukuj PDF

Od 1 stycznia 2012 r. e-booki w Luksemburgu i Francji będą objęte niższym podatkiem od towarów i usług. Może to otworzyć Polsce drogę do podobnej decyzji, jeśli nie sprzeciwi się temu Komisja Europejska.

Luksemburg, niewiele robiąc sobie z unijnych przepisów, obniża VAT na e-booki z 15 do 3 proc. Podobny ruch wykonuje Francja (podatek zmaleje do 7 proc.). Ale to Luksemburg zgarnie nagrodę za odwagę. W tym państwie swoją główną siedzibę na Europę ma Amazon.com. I to właśnie tu ma być produkowana europejska wersja sztandarowego produktu Amazona - czytnika e-booków Kindle.

Zgodnie z europejskimi przepisami o VAT dostawa e-booków w postaci elektronicznej (w formie przesyłanych plików niezapisanych na żadnym fizycznym nośniku danych) nie jest dostawą towarów, lecz świadczeniem usług. Skutek jest taki, że nie można wówczas stosować obniżonej stawki podatku. Jedynie do e-booków na fizycznym nośniku (np. zapisanych na płytach CD) można stosować niższy VAT. Tak jest też w Polsce. Książki wydawane na dyskach, taśmach i innych nośnikach oznaczone symbolami ISBN są opodatkowane 5-proc. VAT. Ściągnięte jako plik z sieci - stawką 23 proc.

Obniżony VAT na każdą elektroniczną książkę próbowały już w przeszłości, choć bez powodzenia, wprowadzić m.in. Hiszpania i Szwecja.

Luksemburg i Francja uzasadniają obniżki prawdopodobnie wydanym 6 grudnia komunikatem Komisji Europejskiej dotyczącym przyszłości systemu VAT - zauważa Tomasz Wagner, ekspert w Ernst & Young.

W punkcie 5.2.2. pojawia się tam stwierdzenie, zgodnie z którym podobne towary i usługi powinny być opodatkowane według tej samej stawki VAT. Można więc wywnioskować, że ta sama książka wydana na papierze i w formie pliku (e-booka) powinna być opodatkowana taką samą stawką.

Nie daje to formalnej podstawy do zastosowania stawki obniżonej do sprzedaży e-booków - ostrzega Tomasz Wagner.

Dodaje jednak, że z komunikatu wynika, że Komisja może być tego rodzaju zmianom przychylna.

Ta przychylność z pewnością wkrótce zostanie zweryfikowana w praktyce. Być może otworzy to drogę innym krajom, w tym także Polsce, do zniesienia różnic w opodatkowaniu e-booków.

Wyłączna inicjatywa legislacyjna w zakresie prawa unijnego należy do Komisji Europejskiej. Zatem bez przedstawienia przez KE projektu w tym zakresie oraz uzyskania jednomyślnej zgody Rady Unii Europejskiej nie ma podstaw do zmian w prawie krajowym - mówi Wiesława Dróżdż z Ministerstwa Finansów.

Luksemburg i Francja zdecydowały się na odważny ruch. Państwa członkowskie nie mogą bowiem swobodnie określać towarów i usług opodatkowanych stawkami obniżonymi, bo ich zakres wynika wprost z dyrektywy. Sama dyrektywa nie ma bezpośredniego zastosowania wobec podatników. Jeśli więc państwo uchwala stawkę niższą, niż wynika to z regulacji UE, podatnicy mogą ją stosować bez negatywnych konsekwencji.

To państwo narusza zobowiązania, które nakłada na nie dyrektywa, i to ono zapłaci ewentualną karę finansową. Ale na karę tę zrzucą się ostatecznie wszyscy podatnicy - wyjaśnia Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy, partner w KNDP.

Jednak od uchwalenia przepisów naruszających prawo wspólnotowe do nałożenia kary jest długa droga. Najpierw Komisja wzywa do zmiany przepisów, dopiero potem kieruje skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE. W przypadku stwierdzenia naruszenia przepisów dyrektywy trybunał nakłada grzywnę. Procedura może trwać nawet kilka lat.

To na tyle odległa perspektywa, że względy ekonomiczne biorą górę. Szczególnie tam, gdzie takie rozwiązania już się sprawdziły. Luksemburg od dawna pozwala płacić 3-proc. VAT za różne e-usługi. Dlatego ten kraj jest ulubionym miejscem e-providerów. Amazon.com to ważny, ale niejedyny duży gracz na tym rynku. Gospodarcze profity mogą więc przewyższyć ewentualne unijne kary.

Źródło: gazetaprawna.pl

( 0 Votes )

Co zrobisz w 60 sekund?

Napisz e-mail Drukuj PDF

Czy zastanawiałeś/aś się kiedyś jak wiele czynności można wykonać w 60 sekund? Spójrz na poniższą grafikę i zobacz jak wiele zmienia się na świecie w ciągu tylko jednej minuty:
 
x450

( 0 Votes )

Allegro: Spamerzy atakują

Napisz e-mail Drukuj PDF

No to Moi Drodzy sezon przedświątecznego spamerstwa uważam za otwarty. Na pierwszy ogien serwis aukcyjny Allegro, pod który podszywają się miłośnicy kiepskiego translatora, oferując gigantyczną wygraną. Oni pisać po polsku powoli ja się dużo domyślać,.. A tak na marginesie, to gdyby chociaż jeden spam był prawdzwiwy... ehhh

allegro_spam 



( 0 Votes )

NIK: system zapobiegania praniu pieniędzy może być nieszczelny

Napisz e-mail Drukuj PDF

Zaniedbania Głównego Inspektora Informacji Finansowej mogą prowadzić do nieszczelności systemu przeciwdziałania praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu - ostrzega NIK. Resort finansów bezskutecznie prosił Izbę o niepublikowanie "wrażliwych" danych GIIF.

"Generalny Inspektor Informacji Finansowej (GIIF) zmniejszył liczbę kontroli w instytucjach zobowiązanych do rejestrowania podejrzanych transakcji. Nie zweryfikował też ponad 4,5 mln niekompletnych lub zawierających błędy informacji o operacjach przekraczających 15 tys. euro" - poinformowała Najwyższa Izba Kontroli w poniedziałkowym komunikacie na temat kontroli GIIF. Cały, prawie czterdziestostronicowy dokument NIK opublikowała na swojej stronie internetowej. "Zaniedbania te niosą ryzyko osłabienia prewencyjnej funkcji GIIF i mogą prowadzić do nieszczelności systemu przeciwdziałania praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu" - ostrzega Izba.

Ministerstwo Finansów pisało do NIK, by rozważyła możliwość odstąpienia od publikacji pełnych wyników kontroli bądź rozważyła znaczne okrojenie publikowanej informacji. "Należy bowiem mieć na uwadze fakt, że polska jednostka analityki finansowej jest przedmiotem stałego zainteresowania środowisk przestępczych i każda informacja dotycząca modus operandi tej struktury może stać się podpowiedzią co do wyboru sposobu działania w zakresie popełnianego przestępstwa, uwzględniającego ewentualne słabsze punkty systemu" - podkreślił resort.

Według MF, dane zgromadzone podczas kontroli mają charakter wrażliwy, budują bowiem obraz mechanizmów dotyczących procesów decyzyjnych, planowania, obiegu i wymiany informacji, a więc obszarów dotkniętych bezpośrednio efektem braków, w których odbijają się problemy finansowe i kadrowe jednostki.

W odpowiedzi Izba wyjaśniła, że nie może odstąpić od upublicznienia informacji "ze względu na fakt, że nie zawiera ona tajemnic ustawowo chronionych, informacji niejawnych oraz danych naruszających prywatność osób fizycznych lub tajemnicę przedsiębiorcy". Jak przypomina NIK, minister finansów oraz podległy mu GIIF są organami administracji rządowej właściwymi w sprawach przeciwdziałania praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu. Ten ostatni m.in. gromadzi, przetwarza i analizuje informacje uzyskane od instytucji obowiązanych (podmiotów zobowiązanych m.in. do rejestrowania transakcji ponadprogowych - powyżej 15 tys. euro - i podejrzanych oraz przekazywania GIIF informacji o transakcjach zarejestrowanych) i jednostek współpracujących oraz bada przebieg transakcji, które mogą mieć związek z praniem pieniędzy lub finansowaniem terroryzmu.



( 0 Votes )
Więcej…

Co warto wiedzieć o SMSach

Napisz e-mail Drukuj PDF
sms-infografika-660
Źródło: wp.pl


( 0 Votes )

Szukamy frajera

Napisz e-mail Drukuj PDF

Odbyłeś wiele praktyk, staży, jesteś świeżo po studiach, a już masz spore doświadczenie? To źle, bardzo źle. To zmniejsza Twoje szanse na pracę. Płatną pracę.

Ukończone studia magisterskie na kierunku bankowość. Na ostatnim roku - trzymiesięczna bezpłatna praktyka w dużym, krajowym banku. Po studiach - bezskuteczne szukanie pracy przez dziesięć miesięcy. Decyzja o kolejnych, darmowych praktykach w innym, tym razem międzynarodowym banku. Kolejne siedem miesięcy poszukiwania pracy. Trzecia praktyka. Właśnie tak w skrócie wygląda dotychczasowa droga zawodowa 27-letniej Ewy. Dziewczyna przyznaje, że sporo się podczas praktyk nauczyła, uzupełniła teoretyczną wiedzę ze studiów i naprawdę czuje się już gotowa do podjęcia płatnej pracy.

Wszyscy kłamią?
Wykonywałam poważne zadania, nad którymi pracowali też normalnie zatrudnieni specjaliści. Wymagano ode mnie często samodzielności - mówi Ewa. Najważniejsza nauka, jaką wyniosła z praktyk, jest jednak dużo bardziej życiowa, niż tajniki bankowości. Mogę powtarzać jak doktor House - "wszyscy kłamią" . Na początku każdej praktyki słyszałam, że mam szansę na etat. Potem to się jakoś rozpływało. W szufladzie mam super opinie, referencje, w których jest napisane, jaką świetną byłam praktykantką, ale co z tego? - żali się Ewa.

Jej rozgoryczenie wynika również z tego, że rzadko ma okazję pochwalić się swoimi referencjami. Mimo iż wciąż aktywnie szuka pracy, nie jest zbyt często zapraszana na rozmowy kwalifikacyjne.
Mam na koncie trzy darmowe kilkumiesięczne praktyki. Widzę po sobie, że to stygmatyzuje człowieka na rynku pracy jak nic innego. Przylgnęła do mnie łatka frajerki, która pracuje za darmo - podsumowuje.
Czy ma rację? Praktyki i staże uchodzą przecież za niezbędny element CV każdego, kto "debiutuje" na rynku pracy. Przede wszystkim stanowią dowód na to, że może się on pochwalić czymś więcej niż tylko wiedzą teoretyczną. W powszechnej opinii są także dla potencjalnych pracodawców sygnałem zaangażowania i ambicji. Okazuje się jednak, że niektórzy pracodawcy interpretują ten sygnał zupełnie inaczej.



( 0 Votes )
Więcej…

Zamknij dziób, bo Cię pozwiemy

Napisz e-mail Drukuj PDF

Firmy wściekle walczące o każdy grosz uznały, że muszą troszczyć się o reputację. Najprostsza metoda -  zamknąć usta krytykom. 

Michał (nie zgadza się na podanie nazwiska) dał się naciągnąć firmie budowlanej. Wpłacił jej zaliczkę na remont domu, z którą niedoszły wykonawca oddalił się w nieznanym kierunku i słuch o nim zaginął. Sprawa o odzyskanie pieniędzy trafiła do sądu, ale przez dwa lata nie posunęła się ani o krok. Sfrustrowany bezradnością sądownictwa Michał postanowił sam zadbać o swoje interesy. W marcu założył stronę internetową Dodajoszusta.pl - ogólnopolską ścianę płaczu ludzi poszkodowanych przez komisy samochodowe, firmy budowlane i finansowe. Odzyskał pieniądze, gdy opisał firmę w swoim serwisie.

Dziś portal ma ponad tysiąc zarejestrowanych użytkowników i codziennie odwiedza go 3-4 tys. osób. Wzbudza wielkie emocje, bo większość skarg jest anonimowa. Jednak Michał odniósł już pierwsze realne sukcesy. Miesiąc temu policja zatrzymała Dariusza W., który podając się za pośrednika nieruchomości, wynajmował cudze mieszkania bez wiedzy ich właścicieli. Grupa ludzi, którzy "wynajęli" - mieszkania, skrzyknęła się przez portal Dodajoszusta. Jeden z nich umówił się z farbowanym pośrednikiem na spotkanie, po czym poinformował o wszystkim organy ścigania. I tak zaprowadzili Dariusza W. za kratki.

Prawo do obrony

Internet daje nam, klientom, do ręki potężną broń. Do niedawna byliśmy bezradni w starciu ze znacznie mocniejszymi graczami, którzy mogli bezkarnie ignorować nasze prawa konsumenckie i dobre obyczaje. Owszem, teoretycznie rzecz biorąc, mogliśmy zwracać się o pomoc do sądu - ale w praktyce niewiele osób miało chęć i cierpliwość, by latami się procesować. Wynik był niepewny, a strata czasu i nerwów gwarantowana. Najczęściej więc machaliśmy na to ręką, zwłaszcza gdy spór dotyczył stosunkowo niewielkich sum. Dziś jednak internet wzmacnia nasz głos i umożliwia dotarcie do milionów potencjalnych klientów. Pozwala nam zakomunikować całemu światu: uważajcie na firmę X, to oszuści! Uważajcie na produkt Y, jest do niczego! To prawdziwa wunder-waffe, nic więc dziwnego, że sprzedawcy zaczęli się bać. I ruszyli do kontrataku, próbując zakneblować krytyków.

Mniej więcej dwa razy dziennie Michał odbiera od opisanych w serwisie firm e-maile z prośbą lub groźbą o usunięcie krytycznych wpisów. Większość wygląda podobnie: Opisana historia jest zupełnie nieprawdziwa, jej publikowanie naraża dobre imię naszej firmy na szwank i jeśli nie zostanie usunięta, sprawą zajmie się sąd. Nie są to czcze groźby, bo w Polsce zapadły już pierwsze wyroki. Jeden z klientów działającego na Allegro sklepu z kosmetykami musiał przepraszać za użycie w komentarzu inwektywy (nazwał właściciela e-sklepu oszustem).  Dlatego my po każdym ostrzeżeniu, że ocena internauty jest niesprawiedliwa, czasowo usuwamy jego wpis. Przywracamy go dopiero wtedy, kiedy przedstawi wyrok sądu potwierdzający winę opisanej firmy - mówi Michał. Do tej pory jego portal nie miał żadnego procesu.

Taka taktyka to standard, zgodny z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Według ustawy administrator serwisu internetowego nie odpowiada za wpisy innych internautów, jeśli nie wiedział, że są nieprawdziwe czy krzywdzące. Jest zwolniony z odpowiedzialności także wtedy, kiedy usunie kontrowersyjne wpisy internautów po tym, jak został wiarygodnie poinformowany, że są zmyślone. To daje właścicielom serwisów internetowych względne bezpieczeństwo. Jednak nie pełne.

W jednym z lokalnych portali w Tarnowie przed ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi internauta zamieścił wpis obraźliwy dla prezydenta. Właściciel portalu wprawdzie szybko go usunął, ale i tak sądy (w tym sąd apelacyjny) uznały jego winę, bo nie zdążył zapobiec publikacji obraźliwych treści. Nie ma żadnej gwarancji, że podobne orzeczenia nie będą zapadać w sprawach gospodarczych i konsumenckich, chociaż taka interpretacja prawa prowadziłaby do absurdu. Serwisy, w których pojawia się kilkadziesiąt tysięcy wpisów każdego dnia, musiałyby bowiem zatrudniać setki ludzi, którzy nie robiliby nic innego poza weryfikowaniem komentatorskiej twórczości internautów.



( 0 Votes )
Więcej…

Ustawa o usługach płatniczych: Bezpłatne szkolenie dla Biur Usług Płatniczych.

Napisz e-mail Drukuj PDF
W imieniu twórców i firmy Acoona Sp. zo.o. z przyjemnością informuję, że na platformie szkoleniowej www.szkolenia.accadia.pl dostępne jest już bezpłatne szkolenie pt. Ustawa o usługach płatniczych. Praktyczny poradnik". Przedsięwzięcie realizowane w ramach projektu AMOLA System, przeznaczony jest dla właścicieli i pracowników biur usług płatniczych.

W trakcie internetowego szkolenia Uczestnicy zapoznani zostaną z najważniejszymi zagadnieniami w zakresie ustawy o usługach płatniczych
Agenda szkolenia:
  • Ustawa o usługach płatniczych - główne założenia
  • Działalność Biur Usług Płatniczych
  • Zadania i obowiązki Biur Usług Płatniczych
  • Obsługa klienta w biurze usług płatniczych
  • Nadzór i kontrola nad biurami usług płatniczych
  • Odpowiedzialność karna i finansowa właściciela i pracowników Biura Usług Płatniczych 
  • oraz skutecznei metody dostosowania się do nowych regulacji prawnych.

ZAPRASZAM na www.szkolenia.accadia.pl



( 0 Votes )

Fortuna z YouTube`a

Napisz e-mail Drukuj PDF

Już setki Brytyjczyków przekonały się, że kręcąc i udostępniając filmiki w sieci można nieźle zarobić. Jednym w sukcesie dopomógł talent, innym - szczęśliwy zbieg okoliczności.

Howard Davies-Carr odebrał już około 120 tys. funtów po zamieszczeniu klipu, na którym jego roczny synek Charlie gryzie w palec trzyletniego braciszka. Filmik zatytułowany "Charlie bit my finger - again!" (Charlie znów ugryzł mnie w palec!) obejrzano ponad 387 mln razy.

Od kiedy chłopcy się urodzili, zawsze miałem kamerę na podorędziu - mówi 42-letni tata czworga dzieci z Howard w Thames Valley.  Ale "Charlie bit my finger - again!" to pierwsze wideo, jakie zamieściłem w sieci. Chciałem podzielić się tą chwilą z tatą chrzestnym synków, mieszkającym w Colorado.

Dochody autorów filmów, którzy - tak jak Howard - zarejestrowali się jako partnerzy YouTube, różnią się wysokością. Jedni dostają 60 pensów od tysiąca wejść, a inni zarabiają za każdym razem, gdy ktoś kliknie w reklamę.

Uczennica Rebecca Flint została wielką gwiazdą w Japonii po wrzuceniu do internetu nagrań, na których tańczy do muzyki pop. Jej klipy oglądano już 19,5 mln razy na YouTube, gdzie dziewczyna przybrała pseudonim Beckii Cruel. -  W 2008 roku nagrałam samą siebie, jak tańczę we własnej sypialni do chwytliwej japońskiej piosenki - opowiada 16-latka z Ramsey na wyspie Man. Pomyślałam, że dla zabawy umieszczę to w sieci. Prawdę mówiąc zapomniałam o tym aż do następnego roku, kiedy to wideo wzbudziło zainteresowanie użytkowników w Japonii i zaczęło być oglądane tysiące razy. W ciągu tygodnia miałam 150 tys. wejść.

Rebecca, która zawdzięcza większość swoich dochodów nagraniom DVD i sprzedaży towarów takich jak kalendarze Beckii Cruel, dodaje: Zabrano mnie na dziesięć dni do Japonii, gdzie oblegały mnie tabuny nastoletnich fanów. YouTube to fantastyczne miejsce do zdobycia sławy, ale nie to mną kierowało, gdy wrzuciłam tam filmik.



( 0 Votes )
Więcej…

Strona 1 z 10

Dedicated Cloud Hosting for your business with Joomla ready to go. Launch your online home with CloudAccess.net.