Jakub Frankiewicz - Witaj w Cyberswiecie

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Jakub Frankiewicz

Mafia i inne gry

Email Drukuj PDF

 

Uprawianie różnego rodzaju gier miejskich i towarzyskich stało się w Moskwie nagle, z miesiąca na miesiąc, zgoła powszechnym sposobem spędzania wolnego czasu - niemal jak picie wódki

Powód może być niepokojący. Nie mam żadnych gotowych odpowiedzi. Dla socjologa, którym jestem z wykształcenia - wstyd. Pozostaje mi tylko stwierdzić fakt: gry stały się modne.

 

To nie żadne marginesowe zjawisko, przygodna lub niszowa fascynacja w rodzaju tych, jakie łączą filatelistów lub wielbicieli żółwi. Nowe zajęcie przyciąga studentów, menedżerów, filatelistów i wielbicieli żółwi, którzy spotykają się - i natychmiast rozpoczynają grę.

Moja znajomość ze środowiskiem "graczy miejskich" rozpoczęła się nie od razu - i już sam fakt, że jestem świadom ich istnienia, stanowi pośredni dowód na skalę popularności tej inicjatywy. Jeśli w towarzystwie człowieka tak stroniącego od wszelkich gier, jak niżej podpisany, grają literalnie wszyscy, od czasu do czasu i mnie wciągając do swoich zmagań - to znaczy, że mamy do czynienia ze zgoła powszechnym sposobem spędzania wolnego czasu - czyli czymś, co w warunkach rosyjskich najłatwiej przyrównać do picia wódki.



 

Jaskinia zbójców. Dlaczego tak łatwo podzielić nas na swoich i obcych?

Email Drukuj PDF

Dlaczego tak łatwo podzielić nas na swoich i obcych?

Co sprawia, że ludzie wyznający te same poglądy i nawet lubiący się, często stają się w końcu wrogami?

W lecie 1954 r. obóz skautów w parku stanowym Robbers Cave (Jaskinia Zbójców) niedaleko miasteczka Watonga, w stanie Oklahoma, był miejscem jednego z najsłynniejszych eksperymentów z dziedziny psychologii społecznej. Jego inicjatorem był wybitny, urodzony w Turcji, amerykański psycholog Muzafer Sherif, autor realistycznej teorii konfliktu.

Jego pomysł polegał na tym, żeby spośród 12-letnich chłopców z protestanckich rodzin klasy średniej, mieszkających w akademickim mieście Norman, wybrać 22, których podzielił na dwie nieróżniące się zasadniczo grupy. Obie przewieziono osobno do Jaskini Zbójców, gdzie przez kilka pierwszych dni nie miały ze sobą kontaktu, a organizatorzy w każdej z nich starali się wytworzyć poczucie wewnętrznej więzi, solidarności i hierarchii. Po tej wstępnej fazie rozpoczął się właściwy eksperyment, którego celem było zbadanie, czy grupy zaczną ze sobą współpracować, czy też rywalizować? Czy pojawi się poczucie wrogości wobec onych, które w jakimś stopniu podzielane będzie przez wszystkich członków obu grup?

Eksperyment powiódł się ponad oczekiwania. W pierwszej fazie obie grupy wybrały sobie nazwy Orłów i Grzechotników (równie dobrze mogły nazwać się Platformersami i Pisiorami), uszyły "narodowe flagi" i wyłoniły przywództwo. Kiedy zaczęły rywalizować, wnet doszło do wrogich incydentów, wzajemnego ostracyzmu, a wreszcie nocnych rajdów zakończonych bezczeszczeniem flagi oponentów i zaborem przedmiotów o symbolicznym znaczeniu. Towarzyszyły temu, jak należało oczekiwać, wzajemne oszczerstwa i pomówienia. Sherif zdecydował dość szybko zakończyć eksperyment i pozostałe dni turnusu poświęcił na szukanie sposobu integracji zwaśnionych grup.

Sherif, interpretując swe obserwacje, wysunął hipotezę, że główną przyczyną, dla której grupy ludzkie posługują się wobec innych stereotypami i zaczynają ich dyskryminować, jest współzawodnictwo o dostęp do ograniczonych zasobów. Teoria ta, zwana realistyczną teorią konfliktu, wydaje się echem marksistowskiej wizji społeczeństwa i próbą racjonalnego (ekonomicznego) wyjaśnienia głębokich ludzkich motywacji. Niewątpliwie realny konflikt interesów (np. prezydentem kraju może zostać tylko jeden z kandydatów i jego wybór wydać się może pozostałym krzywdzący) łatwo prowadzi do wrogości. Późniejsze badania psychologów społecznych ujawniły jednak niepokojący fakt, że stereotypizacja i niechęć wobec innych grup pojawia się częstokroć, nawet gdy nie ma rzeczywistego konfliktu interesów.

Minimalne kryteria identyfikacji

Do ujawnienia tej prawdy w dużej mierze przyczynił się brytyjski badacz polskiego pochodzenia, urodzony we Włocławku syn żydowskiego kupca Hersz Mordche, który przybrał później nazwisko Henri Tajfel. Psychologią społeczną zajął się po tragicznych doświadczeniach drugiej wojny światowej. Gdy wybuchła, studiował chemię w Paryżu i powołany został do armii francuskiej. Dostał się do niemieckiej niewoli i przeżył okupację w obozach jenieckich tylko dlatego, że udało mu się ukryć swoją narodowość. Po wojnie przeniósł się do Anglii, ukończył studia psychologiczne i na Uniwersytecie Oksfordzkim rozpoczął badania grupowych uprzedzeń i nacjonalizmu. Kontynuował je w University of Bristol, gdzie w 1967 r. został kierownikiem katedry psychologii społecznej.

Swą teorię społecznej tożsamości Tajfel oparł na doświadczeniach dotyczących tzw. minimalnych grup. Było one minimalne w sensie arbitralnych i mało istotnych kryteriów identyfikacji. W jego badaniach uczestnicy identyfikowani byli jako członkowie grupy Kandinsky?ego lub grupy Klee ? zależnie od tego, którego obrazy bardziej im się podobały. Członkowie poszczególnych grup nawet nie znali się i nic nie wskazywało, że kiedykolwiek się spotkają. Pomimo to Tajfelowi udało się wytworzyć u nich świadomość grupowej tożsamości i wykazać, że w ślad za nią idzie skłonność do dyskryminacji członków drugiej grupy.

O tym, że brak ogólnogatunkowej solidarności nie jest jedynie ludzką przywarą i wrogość wobec innych grup współplemieńców prowadzić może do aktów eksterminacji, przekonała się w 1974 r. słynna badaczka życia szympansów Jane Goodall. Obserwowana przez nią grupa zamieszkująca tanzański park narodowy Gombe jakiś czas wcześniej rozdzieliła się na dwie bandy. Dawni przyjaciele stali się śmiertelnymi wrogami i w wyniku kilkuletniej wojny podjazdowej mniejsza z grup przestała istnieć. Wszystkie należące do niej samce i starsze samice zostały zabite, zaś młodsze przyłączone do zwycięskiej grupy.

Ani Sherif, ani Tajfel nie byli w stanie wyjaśnić głębokiego źródła opisywanych zachowań. W ciągu ostatnich dziesięcioleci pojawiły się na ten temat nowe teorie, niektóre odwołujące się do biologii i do ewolucji. Fakt, że wszyscy jesteśmy ludźmi, nie powoduje, że automatycznie solidaryzujemy się z całą ludzkością. Inni ludzie są raczej naszymi konkurentami ? a zatem zagrożeniem dla naszego bytu i szczęścia. Zdaniem psychologów ewolucyjnych powołujących się na koncepcję doboru krewniaczego, nasz altruizm i solidarność skierowane są przede wszystkich do członków najbliższej rodziny. Nieco większe grupy łączyć może tzw. altruizm odwzajemniony, wynikający z oczekiwania, że ci ludzie, którym pomożemy w potrzebie, odwzajemnią się kiedyś tym samym. Tożsamość z większymi grupami, na ogół nieznanych nam ludzi, jest jak gdyby dopiero nadbudową wspierającą się na bazie tych pierwotnych tendencji. Najpierw dbamy o własne geny, potem o przyjaciół, a dopiero później utożsamiamy się z większymi grupami, takimi jak partia, naród, a w końcu może i ludzkość.



LAST_UPDATED2
 

Postawy i sympatie spoleczenstwa Polski polnocno-wschodniej po 1989 roku

Email Drukuj PDF


 


JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL

Page Rank

Google Page Rank

Subskrybuj newsy

Jaki jest według ciebie najlepszy serwis społecznościowy?